Dla tłumaczy | Biuro Tłumaczeń From-To

Szybki kontakt w sprawie tłumaczeń

O nas

Specjalizujemy się w tłumaczeniach marketingowych, transkreacji, brandingu i lokalizacji.

Ważne informacje dla tłumaczy, którzy chcą podjąć z nami współpracę, a także dla studentów filologii i osób, które zastanawiają się nad wejściem we wspaniały świat przekładu.

Na skróty

Aby znaleźć się w naszej bazie tłumaczy, należy pobrać i wypełnić następujące trzy pliki:

  • Vendor Form – prosty formularz, do którego należy wpisać niezbędne do współpracy informacje (dane kontaktowe, pary językowe, stawki, specjalizacje itp.);
  • Payment Terms – informacja o tym, jak wystawiać nam rachunki czy faktury oraz kiedy realizujemy płatności (jesteśmy bardzo solidnym płatnikiem, można to sprawdzić);
  • NDA – ważne zasady współpracy (poufność informacji, odpowiedzialność itp.).

Ponieważ jesteśmy spółką angielską, dokumenty te zostały sporządzone w języku angielskim, ale w razie konieczności służymy pomocą w ich zrozumieniu i wypełnieniu.

Dokumenty można pobrać tutaj, a po wypełnieniu przesłać na adres pm@from-to.eu, na który należy także kierować wszelkie zapytania dotyczące rozpoczęcia współpracy z nami. Obiecujemy: przez papierologię przechodzi się raz, a potem są same przyjemności!

Dla początkujących

Każdy kiedyś zaczynał – nikt nie urodził się z 20 latami doświadczenia w tłumaczeniach medycznych (na przykład). Jak jednak zdobyć owo doświadczenie, skoro każde ogłoszenie dla tłumaczy skierowane jest do osób wykonujących przekłady w danej dziedzinie?

From-To LTD oferuje zarówno praktyki studenckie, jak i staże oraz „miękki start” dla tych, którzy wierzą, że urodzili się do tej pracy i o niczym innym nie marzą. Robimy to tak dobrze, że kilka osób podziękowało nam za wyleczenie z głupich pomysłów… z korzyścią dla siebie. Żartujemy – choć to prawda, że nie zawsze wiemy, co dla nas najlepsze, jednak nasza pomoc jest życzliwa.

Wyobrażenia o pracy tłumacza czasem nie pokrywają się z rzeczywistością, warto więc kilka rzeczy sobie uzmysłowić. Jeśli na przykład myślisz, że będziesz mieć piękny gabinet przypominający kancelarię adwokata starej daty, z gustowną maszyną do pisania i wielką drewnianą pieczątką – to koniecznie obudź się w XXI wieku! Obecnie tłumacze mają tak wiele wspólnego z informatyką, że niejeden student na praktykach u nas zastygał z dziwnym wyrazem twarzy. Tak, nasz fach się mocno skomputeryzował, ale spokojnie, wszystko wyjaśnimy.

Druga sprawa: musisz wiedzieć, że sama znajomość języka to ledwie warunek wstępny do tego, by być tłumaczem. Przecież osób znających dwa (i więcej!) języków wcale nie jest tak mało, ale dajcie im coś do przetłumaczenia… Delikatnie ujmując, pewnie inne rzeczy robią znacznie lepiej. Tłumacz musi po prostu kochać języki, bawienie się słowami, czytanie literatury z przekładoznawstwa do poduszki… No dobrze, rozpędziłam się. Ale dużo czytać musi. Jeśli przekład ma być dobry (także ten techniczny lub korpobełkot), musi go wykonać osoba, która nie robi ŻADNYCH błędów, nawet interpunkcyjnych, a prócz tego potrafi dostosować styl i słownictwo do tematyki oraz do odbiorcy tekstu. To nie jest wcale takie łatwe! Czytając tekst źródłowy, trzeba ocenić, czy napisany jest językiem potocznym czy naukowym, a może wręcz slangiem. Następnie należy dokładnie ten styl odwzorować w języku docelowym.

Jak już pewnie przeczuwasz, lepiej i bezpieczniej jest tłumaczyć na swój język ojczysty. Słusznie! O ile nie jesteś osobą naprawdę całkowicie dwujęzyczną, nie tłumacz dowcipnych tekstów marketingowych zawierających odwołania do żartów, filmów, piosenek i powiedzonek oczywistych dla Polaków – na włoski. Pomyśl: czy znający język polski obcokrajowiec zrozumie takie powiedzonka rodem z filmów, jak „bo to zła kobieta była” lub z reklam: „z pewną taką nieśmiałością”? O cytatach z literatury nie wspomnę, każdy bez trudu wymieni ich dziesiątki. Co zrobisz, gdy polski tekst je zawiera, a Ty masz wykonać tłumaczenie na język hiszpański, dialekt argentyński?

Tłumacz musi mieć coś, co nazywamy research skills. Na szczęście dobry los dał nam Google; praca tłumaczy przed wszechobecnością i dostępnością internetu nie była łatwa. Teraz prawie wszystko jest w zasięgu naszych palców stukających po klawiaturze. Porządny research to podstawa każdego tłumaczenia: warto poczytać, z czym się mamy mierzyć. Przecież nikt od nas na starcie nie wymaga znajomości procesu pionowego kompaktowania gutaperką – ale owszem, wymaga, by zapoznać się z tym zagadnieniem, jeśli podjęliśmy się tłumaczenia artykułu na ten temat! Przy okazji drobna uwaga: niewinnie brzmiące „to proste tłumaczenie o rybkach akwariowych” może się okazać zadaniem wymagającym przeczytania naukowej literatury na temat hodowli pyszczaków i zrozumienia różnic pomiędzy biotopem Malawi a Tanganiki. No co, przecież proste. A przy okazji: jeśli znasz angielski, czy potrafisz tak od razu powiedzieć, jak jest „pyszczak” po angielsku? Być może kilka minut temu nie znane Ci było to słowo po polsku…

Czy do tego, aby być tłumaczem, wymagane jest ukończenie studiów filologicznych? Na to pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć, co przy okazji dowodzi, jak specyficznym zajęciem jest praca tłumacza. Z jednej strony nie zaszkodzi być magistrem filologii X, z drugiej – to nie czyni owego magistra świetnym tłumaczem. Czy ów pan X dobrze przetłumaczy tekst o metodach wydobywania gazu łupkowego? Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że na studiach nie uczył się o tym, a jeśli się uczył, to czy również zna się na terapii omijania eksonów za pomocą antysensownych nukleotydów? Z drugiej strony istnieje spore prawdopodobieństwo, że lepiej przetłumaczy typowe dokumenty niż osoba, dla której owe eksony to coś, co pyka przy śniadaniu, między parówką a kromką z topniakiem. My wychodzimy z założenia, że kwalifikacje to nie dyplom.

Pamiętaj, że tłumaczenia to niestety praca samotnika. Jeśli kochasz być wśród ludzi, a jednocześnie pociąga Cię ta branża, zastanów się, czy nie lepiej ukierunkować się na tłumaczenia ustne lub na przykład pracę project managera w biurze tłumaczeń albo tzw. in-house’a (np. osoby zatrudnionej na etacie tłumacza w korporacji). Weź też pod uwagę, że jako freelancerowi grozi Ci uzależnienie od stałego monitorowania skrzynki pocztowej (bo może klient coś wysłał, a jeśli natychmiast nie odpowiem, to napisze do kogoś innego i ominie mnie tłumaczenie życia) i przepracowywanie się (wezmę to, najwyżej zarwę nockę). Jeśli słowa te czyta doświadczony tłumacz (zupełnie niepotrzebnie, przecież nie są skierowane do niego, sio!), to wiem, jaką ma minę.
Tłumacz to zawód, który wymaga bezustannej nauki. Jeśli Ci to nie odpowiada – nie ma problemu, ludzie do prostych prac fizycznych naprawdę są potrzebni (i w cenie). Po prostu w tej branży nauka nigdy się nie kończy. Ciągle pojawiają się nowe słowa, nowe osiągnięcia naukowe stanowiące dla nas wyzwanie. Bez przerwy też rozwijane są technologie służące nam do pracy. Jeśli więc uznasz, że już „jest dobrze” i „wszystko wiem”, podzielisz los rekina, który przestał się ruszać (wujek Gugiel podpowie, jak to jest z rekinami).

I na koniec: tłumaczenia są fantastycznym zajęciem dla osób ciekawych świata, żądnych wiedzy, chłonących informacje jak gąbka z Morza Śródziemnego. Pamiętajcie: każdy dzień jest inny, ciągle dowiadujemy się nowych rzeczy. Często, rozmawiając, zdarza mi się wtrącać (albo powiedzieć sobie w myślach): kiedyś tłumaczyłam o tym…, niedawno miałam tłumaczenie na ten temat… – tłumacz jest zawsze erudytą i zwykle im starszy, tym lepszy. Liczne badania wskazują, że posługiwanie się kilkoma językami chroni przed alzheimerem (ale nikt niczego nie gwarantuje!). Zapraszamy więc do wspaniałego świata lingwistów, w którym albo zostaje się na zawsze, albo ucieka z krzykiem.

Kocham języki, czuję się w tej branży… i co dalej?

Możliwości jest wiele. Oto kilka propozycji:

  1. Freelancer. Jako wolny strzelec masz naprawdę fajnie: nie masz szefa nad sobą, decydujesz, które zlecenia bierzesz, a których nie, pracujesz kiedy chcesz i jak chcesz. Nikt Cię z niczego nie rozlicza, nikogo nie obchodzi to, czy pracujesz w domu, w pubie przy piwie w Irlandii, na plaży w Maroku. Możesz siedzieć przy komputerze w piżamie, z bałaganem na głowie, kotem na kolanach i w starych kapciach. Brzmi super, prawda? Dorzuć do tego obrazka wszystko, co lubisz. Ale pamiętaj: znajdowanie zleceń i wszystkie formalności są na Twojej głowie. To taka mała łyżeczka dziegciu.
  2. Project manager w biurze tłumaczeń. Ta praca to prawdziwy „eye opener”! Dowiesz się, że tłumacze są tylko ludźmi, klienci też, a poza tym gdzie, do diaska, zapisano formatkę i dlaczego Iksiński po raz kolejny wysłał nie ten plik, który powinien… Mówiąc wprost: tłumacze nie muszą być dobrymi project managerami i vice versa. Project manager musi natomiast dobrze rozumieć ten fach oraz mieć umiejętności organizacyjne, menedżerskie.
  3. Tłumaczenia ustne. Tak bardzo różnią się one od pisemnych, że w wielu językach istnieją inne słowa określające tłumacza pisemnego (ang. translator) i ustnego (ang. interpreter). I faktycznie tłumaczenia ustne są interpretacją. Kiedyś napisano, że stres tłumacza ustnego jest porównywalny z tym odczuwanym przez pilota bombowca w czasie działań wojennych. Nie latałam nigdy bombowcem, natomiast kiedyś po wyjściu z kabiny miałam twarz bielszą od mojej białej bluzki, jak to był uprzejmy zauważyć uczestnik konferencji. Różnic pomiędzy tłumaczeniami pisemnymi a ustnymi nie sposób zmieścić w trzech zdaniach.
  4. In-house. Wiele firm zatrudnia osoby na etacie tłumacza i ma to spore uzasadnienie. Pracując dla korporacji XYZ, znasz ją, wiesz, co robi, jakiego języka używa, do kogo i jak się zwraca (formalnie czy nieformalnie), szybko poznasz specyficzną terminologię. Wada: jesteś pracownikiem, więc o pracy w piżamie, z kotem na kolanach zapomnij. Zalety: stabilizacja, pewność zleceń.
Jak zacząć tłumaczyć dla nas…

… czyli kilka zdań na temat współpracy z From-To Ltd.
Jak już wspominaliśmy, na początku niezbędna jest odrobina formalności. Ponieważ papierologia jest przez nas serdecznie znienawidzona i traktowana jako zło konieczne, robimy wszystko, by oszczędzić jej bliźnim. Ograniczamy się do trzech dokumentów, bez których naprawdę nie można zacząć. Prosimy także o wysłanie aktualnego CV, zawierającego informacje o kwalifikacjach, ukończonych szkoleniach itp. Jeśli posiadasz referencje, nie krępuj się, chętnie je poznamy. Uwaga: jesteśmy maniakami poprawności językowej i niestrudzonymi tropicielami byków, sprawdź więc dwa razy, czy Twoje CV nie zawiera błędów.

Jeśli masz zarejestrowaną działalność gospodarczą, koniecznie zaznacz, czy jesteś płatnikiem VAT i czy podana w vendor form stawka jest netto czy brutto. Oczywiście można z nami współpracować, nie posiadając DG.

Praktyki studenckie i staże

Tak, studenci filologii mogą odbywać u nas praktyki, również zdalnie. Nie licz jednak, że będzie łatwo – przeczołgamy Cię przez translatoryczny poligon, na którym napotkasz rzeczy, o jakich nikt Ci na studiach nie powiedział. Po prostu pokażemy prawdziwy, nieakademicki świat tłumaczeń. OK, jest kij, ale jest też marchewka: najlepszym praktykantom proponujemy współpracę na normalnych zasadach biuro – tłumacz. Jeśli więc przetrwasz próbę ognia, otrzymasz w nagrodę swojego pierwszego klienta: nas.

To samo dotyczy osób, które chcą zacząć pracę tłumacza: jeśli po wstępnej rozmowie lub wymianie maili uznamy wzajemnie, że dajemy sobie szansę, zaczniemy od stażu. Uwaga: nie płacimy za praktyki ani staże, ale uwierz, dajemy wiedzę, za którą na kursach trzeba sporo zapłacić.

Zachęcamy do kontaktu z nami, żaden e-mail nie pozostanie bez odpowiedzi!

Można przeczytać o nas tutaj, tutaj i tutaj.

Newsletter
Zasubskrybuj nasz newsletter i otrzymaj ciekawy raport "9 drobnych błędów w tłumaczeniu, które spowodowały duże problemy"
From-To Tłumaczenia © 2014 | Wykonanie: Getso.pl